Z polskiego podwóreczka do Peru wycieczka
Kiedy ktoś zawita na Jurę Krakowsko-Częstochowską wyrastają jak grzyby po deszczu ruiny starych zamków, ruiny większe i mniejsze, ale zawsze przystępne dla turystów. Dostęp do nich jest stosunkowo łatwy, nie trzeba się zbyt dużo nachodzić, bo prawie wszędzie można dojechać samochodem. A i same ruiny nie są aż taką wielką kupą kamieni na jakiejś ogromnej przestrzeni, żeby szybko czuć się wyczerpanym. I potem opowiadamy znajomym, że byliśmy na przykład w Ogrodzieńcu, jakby to było coś niezwykle egzotycznego. A gdyby tak zaszaleć i do skutku doszła i przeniosła się z polskiego podwóreczka do Peru wycieczka - to byłby powód do dumy. Tam jest więcej do chodzenia a tamtejsze ruiny to obiekty wciągnięte na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Czy możemy sobie wyobrazić ten wysoko zadarty nos, gdy powiemy: my tam byliśmy? I tą rozmarzoną twarz z zachwytem pokazującą autentyczne zdjęcia na przykład Świętej Doliny Inków Urubamba koło Cusco albo ruiny budowli Inków Machu Picchu w pięknym rezerwacie przyrody. I do tego moglibyśmy pochwalić się wrażeniami z zapierających dech w piersiach widoków rozległych dolin z widokiem na bardzo wysokie góry i tych ruin niczym orle gniazda ukrytych między szczytami gór porośniętymi równikową roślinnością. Gdyby tylko miała swojego sponsora ta do Peru wycieczka i to innego niż rodzice!
