Jesienny spacer
Piękna jesień, złocista i kolorowa. Spacerowałam dzisiaj po wrocławskim parku, jednym z większych parków w mieście. Wracałam z pracy, specjalnie wysiadłam z tramwaju, żeby pospacerować. Jestem z siebie bardzo zadowolona, bo przy tak pięknej pogodzie szkoda było wracać od razu do domu. W parku cudownie, ptaszki sobie świergotały, wiewiórki po drzewach i pod nimi skakały,cieplutko było, że kurtka damska musiałam zdjąć i przez ramię przewiesić. Drzewa liściaste wyglądały jakby je ktoś farbami na różne kolory pomalował. Spotkałam na alejce bardzo wolniutko idącą kobietę. Mogę nawet stwierdzić, ze była smutna. Zatrzymałam się obok niej i zaczęłyśmy rozmawiać. Kobieta zastanawiała się, czy to nie jest ostatnia jesień w jej życiu. Okazało się, ze jest chora, obecnie po chemii, ale czuje się okropnie. Cóż mogłam innego powiedzieć jak tylko, że będzie dobrze i żeby się nie zamartwiała. Usiadłyśmy na ławce, a w jednym momencie kobiecie zrobiło się zimno, okryłam więc ją kurtka damska. Uśmiechnęła się i podziękowała. Już nie zobaczyłam więcej jej uśmiechniętej twarzy. Była cały czas smutna. Trudno się dziwić, ale jak zapytałam o jej rodzinę to bardzo chętnie i bardzo żywiołowo zaczęła mi o niej opowiadać.Od swojego dzieciństwa zaczęła, a skończyła na narodzinach ostatniego wnuka. Ma ich razem sześciu w tym trzy wnuczki. Podczas opowiadania troszeczkę się oderwała od swego zmartwienia i widziałam, że była zadowolona, z tego, że mogła mi opowiedzieć historię swojego życia.
